Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stemple. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stemple. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2015

Stemple, szablony, farby ... wtorkowe szaleństwo Koali.

Dzień dobry Kochani...
Czas, abym podzieliła się z Wami postępami mojego nowego szaleństwa...
Oto stempel piórka, już w ostatecznej formie, czyli na drewienku.
Postanowiłam zrobić dwie małe serweteczki z tym motywem.
Odcisk nie jest perfekcyjny, ale o to właśnie chodzi w rękodziele.
Wszystko zależy od ilości nałożonej farby na stempel, jak również
od siły przyłożenia stempla do tkaniny. 
Piórka pikuję, aby moje serwetki ożyły...
Jedna skończona, druga czeka w kolejce.
Potem tylko dodam lamówkę i koniec...



A to mój dzisiejszy projekt...
Zaczęłam od wycięcia szablonu. Tym razem pomogła mi w tym
moja ukochana maszyna - ploter Brothera.
Jest niesamowicie precyzyjna i... nie myli się :)
Szablon umieściłam na bawełnie...
będzie to poduszka.
Wymieszałam farby i zaczęłam "ciapanie".


Efekt końcowy jest taki.... 
Błąd mój polegał na tym, że użyłam złego materiału na szablon.
Ale... następny będzie lepszy.
Po wyschnięciu zrobię "kanapkę" ( złożę 3 warstwy tkanin, tak jak do patchworku) 
i każdy listek przepikuję... Dopiero wtedy kwiat zyska, zacznie żyć.


A tu mój skończony kwiatek do innego projektu.
Dzisiaj wykorzystałam resztki farby i odcisnęłam go na papierze.
Myślę, że wykorzystam ten stempel do stworzenia lnianego obrusa .


Ciągle dłubię te kwiatuszki... bardzo dużo pracy i nie ukrywam, że już ręka mnie boli.
Nie mogę się doczekać, kiedy skończę...  każdą wolną chwilę poświęcam
na "ryciu" chociaż jednego płatka.
Posuwam się do przodu.


A tu... ( hi, hi ) - ja ... wspomnienia...  
Dzisiaj moja Przyjaciółka przysłała mi to zdjęcie.
Przypomniałam sobie moją pracę w Operze Bałtyckiej.
Co to były za czasy... pełne magii...


Pozdrawiam Was Kochani i do nastepnego... :)

czwartek, 27 sierpnia 2015

3...2...1... START... moje własne stemple...

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie....
Dawno mnie tu nie było, chociaż to nie znaczy, że nic nie robiłam...
Wręcz przeciwnie... 
Ostatnie miesiące to przygotowywania do całkiem nowego, ogromnego i świeżutkiego projektu.
Projektu, który absolutnie mnie pochłonął. Gdyby nie Jakub, nie miałabym odwagi. Ale mój Kochany Mąż wierzy we mnie, wspierał w pomysłach a teraz wspiera w realizacji. 
Sam też będzie w nim brał udział, ale o tym później.
Tak więc ostatnie tygodnie, to nauka, nauka i jeszcze raz nauka.
Odkryłam w sobie nową pasję i mam nowy cel....
W mojej pracownie wygospodarowaliśmy kącik, gdzie projektuję, rysuję i wycinam....
swoje własne stemple i szablony...
Dzisiaj o stemplach.


Stemple wycinam w specjalnym do tego celu linoleum.
Nie jest to takie proste, bardzo łatwo przeciąć to, czego się nie chce.
Mało tego, bardzo łatwo pokaleczyć się... nie pokaże moich palców :)
Wykorzystuję dwa różne rodzaje linoleum. Jeden bardzo miękki i właśnie w nim 
"wydłubałam" ten stempelek.... nie jest to oczywiście wersja ostateczna, 
ale wersja testowa. 
Ciągle się uczę...


A tu już na całkiem poważnie, dłubię w twardszym linoleum.
Na arkuszu mam dwa dość spore stemple, do różnych projektów.
Ponieważ linoleum jest dość drogie, wykorzystuję każdy skrawek, 
dlatego jednocześnie umieściłam te dwa rysunki.
Musiałam bardzo wyraźnie zaznaczyć co ma myć wydłubane, a co ma zostać.
Tak więc wszystko co jest białe trzeba delikatnie usuwać.
No... i zabawę czas zacząć....


Tu dokładnie widać, jak wygląda lino.... na wierzchu jest gładki i twardy...
Im głębiej, tym bardziej miękki i kruchy....


 No.... i pierwszy stempel po kilku godzinach dłubania prawie jest gotowy....
Teraz muszę zrobić testowy odcisk i sprawdzić, czy coś trzeba "dodłubać."...
Ale jeszcze jeden stempelek na mnie czeka, tak więc z farbą poczekam....


A tu piórko.... uwielbiam ten motyw i pewnie będzie ich baaaardzo dużo.


Aby stemple dobrze się odciskały muszą być przyklejone do klocków... na te małe elementy
czekają piękne klocuszki drewniane, wykonane przez Jakuba.
Do większych wykorzystam dość grubą sklejkę.
Takimi gotowymi stemplami będę tworzyła własne tkaniny.
Na razie małe formaty, do pół metra, ale z czasem....
oooo, z czasem będą to całe bele, własnego, mojego, ręcznie "malowanego" materiału.
Wykorzystuję to tego celu bawełnę, len i jutę.

MOJE MOTTO na teraz.
Nigdy nie jest za późno, aby zacząć coś nowego. 
Nigdy nie jesteśmy za starzy, aby realizować swoje marzenia i pasje.

Mam nadzieję... nie... wróć... wierzę, że osiągnę swój cel...
bo nie ma innej możliwości...
pozytywne myślenie i praca, praca, praca.
CAŁUSKI Kochani i do następnego spotkania :)